Już drugi rok z rzędu uczestnicy i sympatycy Rajdu Katyńskiego zorganizowali rajd do Gwoźdźca, będący częścią akcji "Mogiłę Pradziada ocal od zapomnienia". Na miejsce dotarło 17 osób. Dzięki ich pomocy udaje się stopniowo wyrwać ze szponów przyrody zapomniane "miasto zmarłych" - polską nekropolię.
Na cmentarzu znajduję się około 120 nagrobków sprzed 1945 r. Niech Bóg wynagradza pracę wolontariuszy, bez których nieliczna parafia nie miałaby szans na tak wielkie porządki! Dziękujemy!
Na odpust zaproszony był o. Mykoła, proboszcz w Storożyńcu na Bukowinie, rodem z Zakarpacia. Oprócz duchownych rzymskokatolickich, udział wziął także grekokatolicki o. Bohdan i prawosławny o. Jaroslav.
1. Pan zstąpił z nieba pod postacią chleba;
Choć skryty, bez świty, lecz prawy Bóg.
Cichy, bez chwały, daje się nam cały; Padnijmy na kolana, uczcijmy niebios Pana, Z miłością, z czułością wiernych sług!
2. Jezus przychodzi, troski nam osłodzi;
Więc bieżmy, więc spieszmy do Jego stóp.
On nas z ołtarza łaską swą obdarza...
Tak, to ważne symboliczne wydarzenie, bo nigdy w powojennej historii rzymskokatolicki duchowny nie brał udziału uroczystościach szkolnych w Gwoźdźcu. Tymczasem w ostatni piątek maja, na zakończenie roku szkolnego, na akademii spotkali się duszpasterze wszystkich miejscowych parafii: prawosławnej oraz greko i rzymskokatolickiej.
W planie było miejsce na ekumeniczną modlitwę.
Wydarzenia z Gwoźdźca widoczne na filmie od 6 minuty:
Dzięki pomocy wolontariuszy z Polski, którzy już drugi rok przyjeżdżają do Gwoźdźca, udało się opryskać "Randapem" większą część cmentarza.
Liczymy, że to powstrzyma odrastanie bujnej roślinności jaka do niedawna przypominała las tropikalny. W lipcu planowana jest kontynuacja wycinki drzew i krzewów, by uporządkować zabytkowy polski cmentarz (rzymskokatolicki).
W imieniu parafian z Gwoźdźca - na miejscu i rozsianych po świecie - dziękujemy serdecznie wszystkim za pomoc i zapraszamy w przyszłości!
Relację z pracy w lipcu 2014 r. przeczytasz TUTAJ.
Bohaterów Majdanu nazywa się po ukr. herojamy nebesnoji sotni. Ku ich pamięci w centrum miasteczka odsłonięto i poświęcono skromną tablicę z informacjami o ofiarach.
Modlitwom towarzyszyli proboszczowie wszystkich trzech miejscowych parafii: prawosławnej, greko i rzymskokatolickiej. Proboszcz parafii św. Antoniego, jako jedyny, został poproszony o zabranie głosu i okolicznościowe przemówienie. W ten sposób Ukraińcy uszanowali kapłana-cudzoziemca, który wszedł w rolę przedstawiciela krajów zachodnich i zapewniał o solidarności Polski z Ukrainą w tym trudnym czasie.
W Gwoźdźcu grekokatolicka parafia poświęciła swoją nową cerkiew. Do tej pory od 2001 r., za zgodą kard. Mariana Jaworskiego, grekokatolicy modlili się w kościele po naszej mszy św.
Do wojny w miasteczku nie było prawosławnych. Przyszli oni na te ziemie razem z komunistyczną władzą i zajęli drewnianą zabytkową cerkiew. Ciągle stanowią oni 90-procentową większość. Budową nowej świątyni grekokatolicy pogodzili się z obecnym stanem rzeczy.
Na filmie jeden z mężczyzn sugeruje oszczerczo, że budowa cerkwi było następstwem złego traktowania ze strony rzymskokatolickiej parafii. Reakcją na tę wypowiedź jest zamieszczone stanowisko na ukr. wersji strony.
Proszę zwrócić uwagę, że poza stwierdzeniem faktu, gdzie wcześniej odbywały się nabożeństwa, nikt nie pofatygował się podziękować za wieloletnią gościnę i współpracę naszej parafii. Miejmy nadzieję, że brak zależności w postaci wspólnej kaplicy nie będzie wpływał na pogorszenie wzorcowych do tej pory relacji.
Dziękujemy za życzenia napływające z różnych stron!
Chrystus wyciąga nas z grzechu i beznadziei, byśmy mogli się podnosić z upadków...
Niech cel, jakim jest życie wieczne, nie znika sprzed naszych oczu!
Drugi rok z rzędu mieliśmy w Gwoźdźcu przyjemność wziąć udział we wspólnej drodze krzyżowej katolików i prawosławnych. W woj, stanisławowskim to rzadkość.
Po zakończeniu duszpasterskich odwiedzin po domach w Gwoźdźcu, chętni parafianie, zgodnie z wieloletnią tradycją spotkali się w zakrystii na wspólnym posiłku i śpiewaniu kolęd. Wykonaliśmy znane typowo ukraińskie pieśni oraz ukraińskie przekłady światowych (np. "Cicha noc") i polskich kolęd. Najbardziej wzruszające dla mnie i kilku osób polskiego pochodzenia siedzących za stołem było kolędowanie w języku polskim. Zaczęliśmy od "Wśród nocnej ciszy" - kolędy znanej zwłaszcza starszym Ukraińcom, którzy pamiętają przedwojenne pasterki w kościele. To piękne, że z pamięci razem śpiewali po polsku parafianie o polskich i ukraińskich korzeniach. Przecież na Kresach - zaledwie 43 km od Gwoźdźca - urodził się autor kolędy "Bóg się rodzi" i wielu innych utworów, Franciszek Karpiński.
Na Pasterce gościliśmy grekokatolickiego o. Volodymyra ze wsi Balińce (Балінці) oraz miejscowego proboszcza prawosławnej parafii, o. Jaroslava razem z parafianami i chórem cerkiewnym. W kazaniu, głoszonym przez wikariusza, został podjęty temat z napisu nad szopką: "Pokój ludziom dobrej woli". Po Eucharystii, rozdano wszystkim opłatki i składano sobie nawzajem życzenia. Zdaniem uczestników, padł powojenny rekord, gdy chodzi o liczbę osób biorących udział w modlitwie. Z pewnością sprzyja temu ekumeniczny dialog z prawosławną parafią.
25 grudnia o godz. 10:00 również była Msza św. Ks. proboszcz w kazaniu skupił się na tajemnicy Wcielenia i wartości szopki, która pomaga zrozumieć to, co niepojęte... W Gwoźdźcu dodatkowo symbolikę wzmacnia figurka Dzieciątka Jezus położona, zamiast w żłobku, na księdze Pisma Świętego.