10.11.19

Odpust św. Antoniego 2019

Zdjęć bardzo mało i do tego są bardzo amatorskie, bo zabrakło wyznaczonego fotografa...
Mszy odpustowej przewodniczył i kazanie wygłosił ks. Grzegorz Ząbek, poprzedni proboszcz parafii, obecnie w Kamionce Strumiłowej.







5.4.19

Po gwoździeckim cmentarzu błądząc. Cz. 2 - ks. Andrzej Bajewski (1838-1885)

Zawsze mnie intrygują i inspirują nagrobki z zatartym napisem. Prowadzą do refleksji nad ulotnością życia i pamięci o człowieku na ziemi... Przypadkiem, po wpatrzeniu się w resztki epitafium, odczytałem "Tu spoczywa + ksiądz ...". To mnie zmotywowało do przywrócenia tożsamości zmarłemu ponad 100 lat temu.
Po długiej analizie w różnych odcieniach wykonanych fotografii oraz kwerendzie Schematyzmów Archidiecezji Lwowskiej z XIX w. udało się stworzyć krótki biogram:

Ks. Andrzej Bajewski (R. Andreas Eques de Bajewski) ur. 8 IX 1838 r., wyśw. 1863. Jego pierwsza parafia pozostaje nieznana. Pełnił funkcję wikariusza w następujących parafiach: Stryj (1865), Gródek (1867), Bełz (1870), Stanisławów (1872). Około 1883 r. został proboszczem parafii w Horodence. Zmarł 10 V 1885 r. Pochowany na cmentarzu rodzinnej parafii w Gwoźdźcu.

Wg źródeł z 1873 r., prawdopodobnie miał krewnego (lub brata) Metodego - kleryka u bernardynów we Lwowie na IV roku teologii (ur. 1849). 
Przy chrzcie z 9 VII 1835 r. Elżbiety Katarzyny Dziubanoskiej jako matka występuje Antonina Bajewska, córka Andrzeja i Salomei, żona Benedykta Dziubanoskiego. Dziubanowscy pochodzili z Kułaczkowiec. Bez dostępu do źródeł archiwalnych nie możemy jednoznacznie wskazać miejscowości rodzinnej Bajewskich . 



4.11.17

Po gwoździeckim cmentarzu błądząc (cz. 1 - policjanci)

Wśród kilku interesujących mieszkańców Gwoźdźca znalazł się tragicznie zmarły 2 września 1924 r. Jan Gorzelańczyk, lat 37, posterunkowy Policji Państwowej. 

Jak głosi napis na przedwojennym nagrobku, "poległ od kuli bandyty". 
Źródło: https://panstwowa.policja.pl/
W całym dwudziestoleciu międzywojennym, od momentu powołania Policji Państwowej w lipcu 1919 r. do końca sierpnia 1939 r., polska policja straciła 646 funkcjonariuszy, którzy polegli śmiercią chwalebną, na służbie. Wg czasopisma "Na Posterunku", w latach 1919-1932 w woj. stanisławowskim zginęło 22 policjantów. Był to jeden ze spokojniejszych regionów pod tym względem. Najwięcej funkcjonariuszy w całym kraju zginęło w 1924 r. - 77 osób.
Kalendarium policyjne dodaje, że Jan Gorzelańczyk został zastrzelony w czasie nocnego patrolu.
Wspomniany nagrobek jest dwuosobowy i ma drugą tablicę ku pamięci Józefa Gutta, lat 26, posterunkowego PP, który zginął zastrzelony 21 sierpnia 1929 r. Gutt, biorąc udział w obławie na bandytów, ukrywających się w okolicach Winogradu (5 km od Gwoźdźca), "padł podczas akcji, rażony kulą bandycką prosto w serce".

Z rąk tych samych bandytów - Knihinickiego i Triszczuka - zginął w sąsiednim powiecie posterunkowy Antoni Jaksoniak. Podczas patrolu przechodził po północy koło zabudowań w Horodence, w których cieniu ujrzał podejrzane postacie. Na pytanie "kto tam", zagrzmiały strzały. Policjant raniony w brzuch "poniżej pasa" doczołgał się jeszcze do najbliższej zagrody, gdzie sprowadzono natychmiast lekarza. Pomimo szybkiej pomocy i operacji przeprowadzonej we Lwowie, Jaksoniak zakończył życie.

Artykuł z 1929 r. o zabitych policjantach kończył się słowami: "Niechaj ta ziemia ojczysta, w służbie której oddali to, co mieli najdroższego, - będzie im lekką. Niechaj w sercach współobywateli powstanie trwały pomnik wdzięczności dla tych, którzy swe życie oddali w obronie bezpieczeństwa ich życia i mienia".

Cześć Ich Pamięci!

opr. A. Więch

Wykorzystano m. in.:
J. S., Pamięci ofiar obowiązku, "Na Posterunku. Gazeta Policji Państwowej", (11) 1929, nr 45, s. 4-6.

ZOBACZ TEŻ:

18.10.17

Romantyczny wiersz poety zmarłego w Gwoźdźcu

Marzenie

Dominik Magnuszewski
(1810-1845)
A ona jest tak miłą! W jednym jej spojrzeniu
Nieraz odżyłem i umarłem nieraz.
A ona jest tak dobrą: w jej ręku ściśnieniu
Widziałem kiedyś Niebo. Piekło widzę teraz.
A ona jest tak czułą, a jednak zdradziła.
Zdawała się tak słodką, jednak opuściła.
W jej oczach — zdało mi się — żem czytał o Niebie,
Żem widział bóstwo, żem wszystko rozumiał.
Szalony! ta zwodziła, jam zwodzić nie umiał.
Jam troski, podejrzenia i wszystko potłumiał,
Tylko jednego czucia dobić nie zdołałem,
I nie po ludzku: jak dziecię płakałem.

O, niechaj i tę chwilę niepamięć pogrzebie,
Gdym przycisnął jej rękę, gdym!... Na cóż wspomnienia?
Przysięgam! Lecz patrz! Ona! Jej oko spotkało
Moje wejrzenie, w oku serce przemawiało.

Nie! Ona czuje! Kocha! Ona nie z kamienia!
Uśmiechnęła się mile. Czyliż by przeczuła,
Że moje serce blisko, tak blisko jej było?
Skinęła. Któż to nadszedł? On! Łza się posnuła.
O, że byłem kochany — tylko mi się śniło.

30.7.17

Drodzy Goście i Turyści!

Bardzo prosimy o wcześniejszą informację nt. Waszego przyjazdu, by czekał Was otwarty kościół i przewodnik-parafianka. Jeśli informacja przyjdzie odpowiednio wcześniej, na spotkaniu będzie również obecny proboszcz parafii.
Prosimy pisać na adres: gwozdziec.ua@gmail.com
lub dzwonić:
+38 099 031 1042 (p. Krystyna)